Paweł Giłka



Fotografia Miesiąca
 
Jan Łuka vs. Mariusz Pudzianowski !!!
wtorek, 28 czerwiec 2005
Powitanie lata - Sopot 2005 /galeria/

Image

Jan Łuka w czerwcu ukończył 56 lat i nadal jest jak ze stali - nawet zawodnicy z czołówki światowej Strongman nie dali mu rady !!! 

     W dniu 22 czerwca w Sopocie w muszli koncertowej przy Molo odbyły się zawody Strongman rozpoczynające letni sezon imprez sportowych w Trójmieście. Głównym organizatorem był Kub Fitness & Wellness "Kolaseum" w Sopocie. Wspóltwórcą oraz pomysłodawcą imprezy był Jan Łuka, wielokrotny mistrz Polski i Świata w dyscyplinach sportów siłowych. Sam tez wziął udział w zawodach bijąc kolejny rekord Świata w podciąganiu na drążku, wykonując bój z obciążeniem równym102,5kg zawieszonym na pasie. Poprzedni rekord ustanowiony w 2001 roku także należał do Jana i wynosił 100,7kg. W konkurencji żelaznego ciągu również osiągnął rekordowy wynik, ponieważ oficjalnie jak dotąd nikomu nie udało się wykonać tego ćwiczenia z takim obciążeniem. W imprezie wzięli udział również wielcy sportowcy w dyscyplinie Strongman: Mariusz Pudzianowski, Sebastian Wenta, Piotr Dybus. Okazało się, że w konkurencjach przygotowanych przez pana Jana nie mieli z nim żadnych szans. Należy zwrócić uwagę, że są to konkurencje nie do końca typowe dla strongmanów, jednak w podobny sposób angażujące podstawowe grupy mięśniowe. Zawody rozegrano w czterech konkurencjach:

Podciąganie się na drążku - na ilość kg.
1. Jan Łuka 102,5kg
2. Mariusz Pudzianowski 75kg
3. Piotr Dybus 50kg
4. Sebastian Wenta 40kg 

W tej konkurencji, żeby zaliczyć bój należało wykonać ruch, rozpoczynając od pełnego zwisu trzymając drążek podchwytem, kończąc na podciągnięciu swego ciała wraz z obciążeniem do momentu aż drążek znajdzie się na wysokości brody. Nie liczyła się tutaj suma masy uniesionego ciężaru i zawodnika. Wygrywał ten, kto miał większy ciężar na pasie. Usprawiedliwić należy tutaj stosunkowo niewielkie wyniki dużo cięższych rywali Janka Łuki.

Żelazny ciąg z podstawek o wysokości 30cm. - na ilość kg.
1. Jan Łuka - 401kg
2. Mariusz Pudzianowski i Sebastian Wenta - 320kg
3. Piotr Dybus 220kg 

Konkurencja żelaznego ciągu z podstawek o wysokości 30cm przypomina martwy ciąg z wysokości kolan. Jednak to nie to samo. Utrudnienie polega na ułożeniu dłoni na gryfie sztangi. Dłonie muszą być ułożone jednocześnie nachwytem lub podchwytem. Dozwolone było założenie zamka czyli objęcie kciuków palcami wskazującymi. Niedozwolone było ułożenie dłoni naprzemiennie (tzw. przechwyt), co w dużej mierze wzmacnia uchwyt, dzięki czemu łożyskowany (obrotowy) gryf sztangi olimpijskiej nie wymyka się z rąk. Jak sama nazwa wskazuje wygrywa ten, kto ma mocny grzbiet i żelazny uchwyt. Na zakończenie niebywałe wrażenie wywarł na wszystkich Jarek Dymek, który jako gość honorowy również był obecny na imprezie. Chcąc udowodnić, że wielkie ciężary nie są mu obce (po przebytej w lutym tego roku operacji zerwanego przyczepu bicepsa) po prostu podszedł do sztangi, na której wciąż założony był ciężar 401kg i ją uniósł bez żadnej rozgrzewki!!! Zastosował jednak chwyt naprzemienny, co dyskwalifikowałoby Jarka w konkurencji "Żelaznego Ciągu".

Wyciskanie na ławce leżąc - obciążenie 100 kg w czasie 1 min - na ilość powtórzeń (konkurencja również dla publiczności)

1. Mariusz Pudzianowski 45 powtórzeń
2. Sebastian Wenta 41 powtórzeń
3. Piotr Dybus 34 powtórzenia
4. Jan Łuka - nie brał udziału

Kolejna dyscyplina niczym, nie różniła się od klasycznego wyciskania sztangi, które popularnie wykonuje się podczas treningów na siłowni. Ruch należało wykonać w pełnym zakresie, od dotknięcia gryfu do klatki piersiowej do całkowitego wyprostowania łokci. Nie trzeba było zatrzymywać sztangi na klatce piersiowej. W tejże dyscyplinie mogli brać udział także chętni z publiczności, wśród której pojawił się nieoczekiwanie Wojciech Szymkowiak (strogman z Malborka), który wykonał 30 powtórzeń. Wynikiem również zasługującym na uwagę wśród amatorów było 21 powtórzeń zaliczone przez Filipa Kleinera.

Uchwyt Herkulesa, trzymanie dwóch samochodów - na czas
1. Jan Łuka 9,49 sekundy
2. Sebastian Wenta 7,93 sekundy
3. Mariusz Pudzianowski 3,43 sekundy
4. Piotr Dybus 50kg 2,46 sekundy

Uchwyt Herkulesa to bardzo dobrze znana konkurencja strongman polegająca na utrzymaniu w dłoniach przez jak najdłuższy czas uchwytów przymocowanych na łańcuchach do dwóch samochodów osobowych ustawionych naprzeciwko siebie na równi pochyłej. Stosunkowo krotki czas utrzymania samochodów był spowodowany sporymi podkładkami pod kołami. Jan Łuka ponownie okazał się niepokonany. Pan Janek zademonstrował, na czym polega Uchwyt Herkulesa. W tej konkurencji, przy naprawdę dużym obciążeniu istotne jest prócz stalowego uchwytu również duże doświadczenie. Bardzo ważne jest prawidłowe ułożenie ciała w pozycji, która zagwarantuje minimalne naprężenia szczególnie w momencie początkowego szarpnięcia wywołanego ruchem samochodów. Pomimo faktu, że pierwszy wynik się liczy Mariusz Pudzianowski postanowił jeszcze poza konkursem spróbować swoich sił. Jednak pomimo nieco lepszego ułożenia ciała nie zdołał pokonać Jana Łuki uzyskując minimalnie krótszy czas równy 9,1 sekundy. 

Pozwoliłem sobie zapytać Janka, w jaki sposób się przygotowywał żeby osiągnąć życiową formę. Odpowiedział, że zajęło mu to dwa miesiące treningów ukierunkowanych na partie mięśniowe zaangażowane kurencjach.
 
JŁ: "Musiałem zmienić specyfikę treningu: szczególny nacisk kładłem na wzmacnianie uchwytu, trening mięśni grzbietu i brzucha"

- uchwyt: 4 razy w tygodniu wykonywałem martwy ciąg bez pasa od kolan nie stosując zamka z różnymi obciążeniami oraz ilością powtórzeń. Stosowałem metodę szoku treningowego. Dodatkowo wykonywałem ciężkie treningi przedramion nachwytem na ławce ze sztangą o ciężarze od 20kg do 50kg wykonując od 20- do 5 powtórzeń.
- grzbiet: podciąganie na drążku z obciążeniem, wiosłowanie sztangą w opadzie od 1 do 20 powtórzeń oraz wyciąg szerokim chwytem do obojczyków od 5 do 20 powtórzeń.
Brzuch: najczęściej na rzymskiej ławce z obciążeniem utrzymywanym na karku: 40kg po 5 powtórzeń!!!

Na koniec dodaje, że wszystkich zachęca do trenowania i każdy, nawet 25 latek może się z nim zmierzyć.

W krótkim wywiadzie z Mariuszem Pudzianowskim dowiedziałem się, że przed dwoma dniami wrócił z tytułem zwycięzcy z Los Angeles, gdzie uczestniczył w "World Strong Man Super Series". Była to ciężka walka z dwunastoma zawodnikami w siedmiu konkurencjach - opowiadał. Lekka kontuzja dwugłowego uda oraz 20 godzinna podróż do Polski z pewnością nie pozostaje bez wpływu na jego wynik w sopockim turnieju.

Mariusz na koniec dodaje: "Nie jest dla mnie wielką ujmą przegrać z 18-krotnym Mistrzem Polski w Trójboju Siłowym, ponieważ sam tego nigdy nie osiągnę."

Opracował: Paweł Giłka
Vitaminshop

SDW

SIŁOWNIE

Andrzej Majchrzyk

SKLA







 1385748 razy