Paweł Giłka



Fotografia Miesiąca
 
Dlaczego przekraczamy granice...?
wtorek, 08 marzec 2005

       Wisława Szymborska powiedziała: "Znamy się na tyle na ile nas sprawdzono", na ile sprawdziliśmy samych siebie. Trenując jakąkolwiek dziedzinę, czy jest to wyciskanie, czy pływanie, czy też karate, wciąż sprawdzamy samych siebie, chcemy wiedzieć na ile nas stać i pragniemy, aby nasze możliwości oraz wyniki były coraz lepsze. Dążymy do osiągnięcia wyznaczonego przez nas samych celu. Temu właśnie służy trening.

Ale cóż tak naprawdę daje nam trening? Dla tych, którzy wiążą z min większą część swojego życia, trening jest czymś niezwykłym, niedającym się do niczego porównać. Znajdujemy w nim spokój i źródło zadowolenia. Im cięższy trening tym jest ono większe.

I tu pierwszy z wielu powodów, który determinuje nas do tego, aby przekraczać swoje fizyczne granice, który powoduje, że jesteśmy w stanie dać z siebie więcej i więcej.
Euklides głosił, że między dwa punkty na prostej zawsze da się wpisać trzeci, tak i my - trenujący pomiędzy swoje dwa punkty wciąż pragniemy wpisać ten trzeci punkt - wyżej skoczyć, szybciej popłynąć, więcej wycisnąć. Mało tego, jesteśmy nienasyceni, jeśli osiągniemy jeden poziom, rodzi się w nas pragnienie osiągnięcia kolejnego, wyższego. Takie pragnienia rządziły człowiekiem od zarania dziejów, zawsze dążył do ideału, chciał dorównać bogom, przyrodzie, swoim mentorom. Najlepszym przykładem są ptaki. Do niepamiętnych czasów ludzie im zazdrościli, pragnęli latać. Upór i niezliczone próby doprowadziły do tego, iż dziś jest to realne.

Upór - to cecha charakterystyczna dla gatunku ludzkiego. Dzięki niej jesteśmy zdolni przetrwać i przetrwaliśmy już kilka tysięcy lat. Jest on kolejnym elementem umożliwiającym pokonywanie własnych barier.

Doping - mówię tu o dopingu mentalnym, nie chemicznym. Stanowi on bardzo ważny element dla sportowca. Weźmy np. zawodnika biorącego udział w imprezie sportowej, na którego doping wpływa pozytywnie na wzrost poziomu adrenaliny, jak i stan psychiczny pozwalając mu osiągnąć lepszą mobilizację sił i co za tym idzie lepszy wynik.

Bardziej przyziemnym powodem jest po prostu chęć popisania się, pokazania, że jesteśmy najlepsi, a przynajmniej nie tacy źli.

Ostatnim, jednakże chyba najważniejszym poruszanym przeze mnie elementem jest przyjaciel. Partner treningowy - przyjaciel, który nas wspiera, nie pozwala się załamać, kiedy mamy zniżkę formy, który stoi za nami, gdy chcemy pobić swój rekord w wyciskaniu. Jego obecności dodaje mam otuchy i pewności, że nie jesteśmy sami, że w razie potrzeby zawsze nam pomoże. Powie: "dasz radę", "dawaj". Przyjaciel mobilizuje nas do działania, do treningów. Powiedzieć by można, że to trener, jednak przyjaciel różni się od trenera, bo zawsze jest po tej samej stronie barykady.

Ja mam kogoś takiego i każdemu z Was go życzę.

Opracowała: Maja Kominiak
Vitaminshop

SDW

SIŁOWNIE

Andrzej Majchrzyk

SKLA







 1385714 razy